Zespół antyfosfolipidowy - historia mojej choroby
Mam na imię Agata i mam 28 lat. Mieszkam w Livingston w Szkocji. W marcu tego roku trafiłam do szpitala z bólem w klatce piersiowej, który promieniował na lewą i prawą stronę. Ból był prawie nie do zniesienia. Po badaniach lekarze powiedzieli mi, że mam anemię. Przepisali mi leki przeciwbólowe oraz żelazo i odesłali do domu.
Śmiertelna diagnoza – rak jajnika
Po dwóch tygodniach ból przeszedł w okolice wątroby i pojechałam z powrotem do szpitala. W szpitalu byłam około 8 rano w poniedziałek 21 marca. Po 4 godzinnych badaniach, prześwietleniach i konsultacjach lekarz stwierdził, że mam raka jajnika.
Podczas rozmowy z lekarzem był ze mną chłopak Zbyszek. To dzięki niemu jakoś przetrwałam tą rozmowę oraz późniejszy pobyt w szpitalu. W ciągu 3 dni mój stan strasznie się pogorszył. Lekarz rozmawiając ze Zbyszkiem powiedział, że to mogą być moje ostatnie dni i że powinniśmy zadzwonić do rodziców.
To była chyba najtrudniejsza rzecz w moim życiu - powiedzieć rodzicom, że mam raka.
Rodzice przyjechali w czwartek, a w piątek przewieźli mnie do szpitala General Hospital w Edynburgu. Tam podali mi chemię i 6 jednostek krwi. Nie pamiętam za dobrze dwóch pierwszych tygodni pobytu w szpitalu. Któregoś dnia zaczęły się problemy z oddychaniem - wtedy przewieźli mnie na intensywną terapię.
Przeszłam zawał serca. Okazało się, że mam płyn w płucach przez co nie mogłam oddychać. Musiałam siedzieć całą noc w masce, która miała mi pomoc. Około 6 dni spędziłam na intensywnej terapii. Gdy mój stan się poprawił, w końcu lekarze przeprowadzili biopsję. Po 3 dniach okazało sie, ze nie mam raka.
Podobne artykuły: | Polecamy: |


